7/12/2015

Wstęp

   Jestem Juli, dziewczyna jakich pełno. Mieszkam w niewielkim polskim mieście, w pokoju mam akwarium i wkurzającego nastolatka(na szczęście oddziela mnie od niego zasłona o którą ubłagałam rodziców, gdy byłam w szóstej klasie). Chłopak ma na imię Karol i jest o dwa lata  starszy ode mnie, nie jest moim bratem, ale muszę się zachowywać tak jakby był. Tak samo jest z rodzicami, których tak naprawdę poznałam w wieku czterech lat. Wtedy mnie adoptowali, nie wiele pamiętam z okresu z przed adopcji, jednak po części cieszę się, że moja matka mnie oddała. Nie sądzę, żeby ktoś z takim okropnym gustem mógłby być lepszym rodzicem niż kobieta o imieniu Patrycja i jej równie odważny mąż John, którzy podjęli się opieki nade mną.
   John z pochodzenia jest pół Brytyjczykiem, gdyż jego ojciec mieszkał w Anglii, a i on sam się tam urodził. Patrycja nadrabia polskością za Nas wszystkich, jest stuprocentową Polką.
   Gdy któregoś roku, siedzieliśmy całe wakacje w domu, z powodu nogi Karola, która musiała znajdować się w gipsie, z nudów zabraliśmy się z Johnem do przeanalizowania drzewa genealogicznego Patrycji. Nie znaleźliśmy w nim żadnego śladu innych narodowości, każdy członek jej rodu mieszkał w Polsce i zakładał stuprocentowo polską rodzinę(przynajmniej ta część, do której zdołaliśmy dotrzeć). To Patrycja była wyjątkiem, bo wyszła za nie Polaka, ale przynajmniej była szczęśliwa.
   Chciałabym móc powiedzieć o sobie same pozytywne rzeczy, że jestem odważna, piękna, mądra, hojna, skromna, pomocna i pracowita. Niestety jak każdy człowiek mam wady, jedną z nich jest tchórzostwo.  Tak jak dzieci boją się pająków, tak jak myszy boją się kotów, tak jak moja biologiczna matka bała się mnie wychowywać, tak ja boję się odrzucenia.
   Gdy szłam pierwszy raz do szkoły, zastałam zapytana o imię, bałam się, że moje prawdziwe imię sprawi, że klasa mnie odrzuci, że stanę się pośmiewiskiem i w ich oczach nie będę mieć żadnych wartości.
-Jestem Juli.-powiedziałam i tak już zostało
   Moje imię brzmi Józefina i jest sprawą beznadziejnego gustu mojej rodzicielki, wydaje mi się, że oprócz imienia otrzymałam od niej jedynie tchórzostwo.
   Nie używam mojego imienia, gdyż pasuje ono bardziej babci, lub ciotce, a nie kilkunastoletniej dziewczynce, kto wie, ale może na starość do niego powrócę. Nie wiem, czy nazywając mnie tak, matka chciała się na mnie zemścić, za to, że przychodząc na świat, zepsułam jej życie, czy po prostu w ten sposób ukazała swoje bezguście. Nikt mnie tak nie nazwał ani razu, od kiedy potrafiłam odróżnić, rzeczy lepsze od gorszych i miałam jakiekolwiek poczucie gustu. Nawet nowi nauczyciele, wraz z listą osób dostają karteczkę z informacją, jak mają się do mnie do mnie zwracać. Tak już jest i nie mam zamiaru tego zmieniać.
   Wolne chwile spędzam w samotności, bardzo lubię samotne wyprawy na basen, albo czytanie książek w przeróżnych, dziwnych miejscach. Ostatnio, gdy w ręce wpadło mi jakieś romansidło, to czytałam je w szatni basenowej, zapominając o tym, że mam kupiony bilet na określony czas pływania.
   Jedną z moich lepszych stron jest fakt, że od kiedy skończyłam jedenaście lat, to starałam się conajmniej raz w tygodniu odwiedzać dom starców. Pani Jola-kierowniczka tego ośrodka wyznaczała mi co trzy miesiące nowego podopiecznego, na którym miałam skupić większość swojej uwagi. Większość staruszków była pozytywnie nastawiona, a z niektórymi udało mi się zaprzyjaźnić, a te przyjaźnie były dużo lepsze niż te, które mogłabym znaleźć w szkole. W sumie w ośrodku wszyscy byli do siebie podobni, chcieli jak najmilej spędzić resztki swojego życia. Wyjątkiem okazała się pewna pani, gdy ujrzałam ją pierwszy raz, zauważyłam w jej oczach wielką samotność i smutek.
   Chciałam, żeby ta pani przestała się smucić, chciałam, żeby ogarnęła ją radość, chciałam, żeby miała kogoś na kim mogłaby polegać. Chciałam, żeby tym kimś była ja.
   Wtedy postawiłam sobie nowy cel życiowy, który jak się później okazało był dopiero początkiem zmian w moim życiu.
Mam nadzieję, że wstęp się podobał, przepraszam za wszelkie błędy, z chęcią przyjmę krytykę. Następny rozdział pojawi się, jeżeli przynajmniej dwie osoby pod tym postem, wyrażą chęć przeczytania kontynuacji.

7 komentarzy:

  1. Fajny początek, możesz kontynuować pisanie :) Jestem ciekawa "ciągu dalszego" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, bardzo się cieszę, że kogoś zaciekawiłam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Wzruszyłam się, teraz jest już chłopak Karol

      Usuń
  3. Hej :)
    Robię designy blogów, jeśli chcesz zapraszam serdecznie
    http://nelczik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale także robię designy blogów, mam taki, bo mi się taki podoba, gdybym chciała taki jak ty masz to bym sobie taki zrobiła :)Jednakże poczytam trochę twojego bloga :)

      Usuń
  4. -Jestem Juli.-powiedziałam i tak już zostało źle zapisujesz :< http://www.ekorekta24.pl/proza/130-interpunkcja-w-dialogach-czyli-jak-poprawnie-zapisywac-dialogi polecam serdecznie. Szczerze powiedziawszy nie przekonał mnie Twój wstęp, ale mam nadzieję, że wkrótce się rozwiniesz :)

    http://leonzabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń